Dobro i zło
Grudzień 2009 | Moralność, Teologia
Granice między dobrem a złem, na których opiera się koncepcja religii chrześcijańskiej jakby trochę się ostatnio zatarły. Zresztą sama historia literatury dowodzi, że nie zawsze diabeł postrzegany był jako siła zła i destrukcyjna. Diabeł z kart literatury to przede wszystkim symbol ludzi nieszczęśliwych, którzy cierpią z powodu źle przypisanej funkcji w świecie. Cierpi przez decyzje innych. Dziś już chyba nawet dzieci nie wierzą w diabła. Oczywiście, pomijając krótkie momenty przerwy, kiedy to pod wpływem filmów o nawiedzeniach, większość stwierdza, że coś w tym jednak musi być. Bez względu jednak na wiarę czy niewiarę społeczeństwa w istnienie diabła, faktem jest, że zło na świecie istnieje. Bez względu na religię i inne uwarunkowania. Jakkolwiek by je nazwać – istnieje. Można nawet stwierdzić, że każdy z nas ma w sobie jakiś diabelski pierwiastek, który popycha nas i kusi, by zrobić coś, co nie uchodzi za powszechnie aprobowane. Jeżeli zatem współczesny człowiek ma w sobie tyle ciemnej mocy, to może… nie taki diabeł straszny?
Bez względu na to, o jakiej mówimy, każda religia na świecie zakłada szerzenie dobra, pokoju, miłości i radości. Dlaczego zatem z tak szczytnego przedsięwzięcia wynika tyle zła, cierpienia i nieszczęść? Odpowiedź na to pytanie – jak udowadnia historia – chyba zawsze pozostanie bez odpowiedzi. Bez względu na to w co wierzymy, zawsze znajdzie się człowiek, który przesadnie pojmuje swoją rolę i posłannictwo religii, w jaką wierzy, przeistaczając się z wiernego swojemu bóstwu, w religijnego fanatyka. A to chyba najgorszy typ „wierzącego”. Zamiast spierać się o dogmaty, wierni wszystkich religii mają bardzo istotną wspólną płaszczyznę. Mówiąc najprostszym językiem, w każdej religii chodzi bowiem po prostu o to, aby być dobrym człowiekiem i nie krzywdzić innych złym słowem, zachowaniem czy uczynkami. Można zatem być zadeklarowanym ateistą i wypełniać przykazania danej religii. Złośliwi skwitowaliby zapewne sprawę powiedzeniem: „Diabeł tkwi w szczegółach”. Ale…nie bądźmy złośliwi…, wszak chrześcijaninowi nie wypada.